Niebezpieczeństwa nie było

Pożar w „Segromecie”, do którego doszło w środę 13 września wyglądał poważnie. Gęste kłęby dymu unosiły się nad miastem. Ulicami Sokołowa jeździł policyjny radiowóz, wewnątrz siedział strażak, który alarmował nas o konieczności zamknięcia okien i drzwi. Tak mieszkańcy mieli chronić się przed skutkami toksycznego dymu. Czy dym zagrażał zdrowiu mieszkańców? Co było przyczyną pożaru? Czy grozi nam powtórka tych wydarzeń?

Bez wątpienia był to jeden z największych pożarów na miarę dekady i nie zapomnimy go długo. Nie zapomną go także strażacy. Od godz. 16.00 przez 8 godzin z żywiołem walczyło aż 70 strażaków.

Ogień zaczął być widoczny już o godz. 15.59 a już o 16.06 strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej byli na miejscu. Szybko dołączyli do nich ochotnicy z OSP, z całego powiatu sokołowskiego.

Dzięki dobrej koordynacji, akcja była opanowana już po 2,5 godz. Dogaszanie zakończyło się pół godziny przed północą.

Kto zawinił?

Dzień po pożarze sokołowscy strażacy odwiedzili Segromet, dokładnie przeanalizowali zapisy z monitoringu i doszli do wniosku, że pożar zaczął się od wybuchu w urządzeniu służącym do rozdrabniania odpadów. Do środka trafił worek ze zużytymi częściami elektrycznymi, wewnątrz niego znajdował się łatwopalna butla, której nie powinno się znajdować. Worek był niewłaściwie opisany i błąd został popełniony poza Segrometem, jeszcze zanim odpady trafiły do miasta.

Podczas wybuchu część butli znalazła się na hałdzie samochodów przeznaczonych do złomowania i trafiła na inny łatwopalny element. Tak doszło do gigantycznego pożaru.

Czy powietrze było skażone?

Z informacji, jakie uzyskaliśmy w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sokołowie Podlaskim, na szczęście w powietrzu nie było szkodliwych gazów. Mierniki wielogazowe używane przez strażaków nie wykazywały szkodliwych stężeń. Apele, jakie trafiały do mieszkańców miały charakter profilaktyczny. Straż pożarna zabezpieczała nasze domy przed zadymieniem.

Na szczęście sprzyjała nam także pogoda, wiatr wiał w kierunku północnym. Większość dymu kierował na niezamieszkane pola.

Czy mamy powody do obaw?

Burmistrz Sokołowa Podlaskiego Bogusław Karakula jest w stałym kontakcie z zarządem firmy Segromet.

W styczniu br. zakład kontrolowała Straż Pożarna, po kontroli wydano zalecenia – hałdy złomu znajdujące się przy torach PKP miały zostać odsunięte. Dyskusja na ten temat rozwinęła się także na jednej z sesji Rady Miasta. Segromet zastosował się do zaleceń straży.

Pożar mający miejsce 13 września wzbudził niepokój Sokołowian, można było przekonać się o tym na forach internetowych.

Burmistrz Sokołowa Podlaskiego mówi – Nie ma powodów do niepokoju. Firma Segromet przystąpiła do przyjętego w ubiegłym przez miasto Programu Rewitalizacji Miasta Sokołów Podlaski. Program ułatwia firmom rozwój i pozyskiwanie funduszy – mówi.

Po pożarze z 13 września Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Sokołowie Podlaskim wydała firmie kolejne zalecenia i zarząd Segrometu już zapowiedział, że dostosuje się do nich. Ponad to firma rozważa budowę ekranów zabezpieczających budynki położone w sąsiedztwie, przed ewentualnymi niedogodnościami. W pozyskaniu funduszy na budowę ekranów może pomóc właśnie Program Rewitalizacji Miasta.